Nigdy nie znajdę miłości jak moja

Lubię patrzeć jak ludzie tańczą, ale nie przepadam za tańcem. Dużo czytam, gdziekolwiek się znajdę, gram w gry komputerowe i czasami oglądam telewizję. Ale nigdy się nie nudzę. “Nie poznasz mojej prawdziwej wartości, aż człowiek, którym jestem, nie będzie już w stanie pozostać przy Tobie”-Gregorio Marañón- Oto, Panie, tego wieczoru cała moja miłość, która nie wie do kogo pójść. Posłuchaj, mój drogi, zatrzymaj się, uczyń w ciszy długą wędrówkę aż na dno twego serca. Wędruj wzdłuż twej nowej miłości. Tak jak idzie się wzdłuż strumyka, aby odkryć źródło. Zobacz 9 odpowiedzi na pytanie: Czy ja nigdy nie znajdę prawdziwej miłości ;(? 'mam w głowie, że już nigdy nikogo fajnego nie znajdę i nie pokocham.' To tak jakbyś sie programowała na taką sytuację. Ponadto co to za argument o silnych męzczyznach i lataniu za takim. Może inaczej rozumiemy słowo 'silny'. Uważam,że silny, to taki, który, wie czego chce, dązy do swojego celu, nie załamuje sie byle niepowodzeniem. Książka Wiktora Krajewskiego 'Chciałbym nigdy cię nie poznać', opowiada o miłości dziecka do babci. Historia o dziecięcej wrażliwości, ukazująca, jak relacja zbudowana przez drobne gesty, sceny z codzienności i ciche słowa na stałe utrwala się w naszej pamięci. Moja Klasa (74481) Nick lub Pseudonim (80104) Problemy (870185 ... że nigdy nie znajdę prawdziwej miłości .. ... odpowiedział(a) 07.08.2012 o 21:12 na pewno nie jak nie będziesz działać w ty kierunku 0 0 kbkn odpowiedział(a) 07.08.2012 o 21:17 ... Ale nie zawsze tak jest. Nigdy nie przestawaj szukać miłości. Ale z drugiej strony nie biegaj gorączkowo, machając rękami i krzycząc „Chcę znaleźć miłość!” Miłości, tak jak wszystkiego innego, trzeba szukać. Znajdowanie miłości wokół siebie. Jednak znalezienie miłości nie jest tak * łatwe * jak znalezienie dobrej pracy.

Nienawidzę

2018.02.21 21:10 JaredPes Nienawidzę

Leżę na łóżku bez ruchu, łzy wpływają po moich policzkach. Gałki oczne przesuwam powoli od drzwi w stronę okna i z powrotem; rozmyślam, co by się stało, gdyby ktoś teraz włamał się do mojego pokoju. Może potencjalny złodziej miałby gorszy dzień i jako dodatek do kradzieży, poobijałby mnie trochę. Dźgnął nożem w nogę? Może byłby to kryminalista z wyższej półki i zagroziłby mi bronią palną? Zastanawiam się, jaka byłaby moja reakcja. W tej chwili wydaje mi się, że taki obrót spraw byłby dla mnie nawet pozytywnym zaskoczeniem.
Mam dwadzieścia parę lat i na depresję choruję od co najmniej dekady. Narcystyczna matka, wiecznie zapracowany ojciec, brak miłości w rodzinie i wieczne oskarżanie mnie o samą egzystencję miały na mnie odbicie już we wczesnym dzieciństwie. Do dzisiaj pamiętam sytuację, gdy mając kilka lat roznosiła mnie radość na widok "ciuchci" w Gdańsku i widząc uśmiech na mojej twarzy i podekscytowany śmiech moja matka pociągnęła mnie za rękaw i kazała stulić pysk, bo śmiech jej jedynego dziecka przyprawiał ją o ból głowy. Moje osiągnięcia w szkole rodzice głośno i dumnie wychwalali przy ludziach, podczas gdy w domu kazali przepisywać całe zeszyty, jeśli stwierdzili, że moje pismo nie wyglądało wystarczająco ładnie.
Próbując wyładować swoją frustrację jako dziecko zdarzało mi się torturować zwierzęta, tj. zakopywać żaby żywcem lub topić je w wannie, podpalać pajęczyny czy uderzać koty. W szkole rówieśnicy wytykali mnie palcami, nazywali kujonem i szmaciarzem, bo rodzicom nigdy nie chciało się wydawać na moje ubrania pieniędzy. Mając dwanaście lat i będąc na wakacjach za granicą, przyczepił się do mnie pewien dorosły facet i rzucał w moją stronę podejrzane uśmieszki, co moja matka zbyła mimo mojego zaniepokojenia. Kilka dni później znalazł mnie już bez nikogo w pobliżu i z lubieżnym wyrazem twarzy przycisnął do ściany i wsadził swoją dłoń w moje majtki, komentując jak bardzo seksowne są moje genitalia.
Od tamtego momentu moje życie stało się zupełnie inne. W mojej głowie, dzięki moim rodzicom, zawsze była myśl, że jestem bezwartościowym człowiekiem, jednak ten incydent jeszcze bardziej to utwierdził. Gimnazjum to był czas porzucania nadziei na normalne życie i start samookaleczania. Moje oceny spadły z samych piątek na ledwo-dopuszczające a alienacja od społeczeństwa tylko się pogłębiła. W tych okolicach doszło również do mojej pierwszej (żałosnej) próby samobójczej.
Szkoła średnia przeleciała w jeden dzień, daję słowo. Towarzysząca mi pustka nie pozwoliła mi na cieszenie się z "najlepszych lat życia". W moim przypadku nie doszło do podjęcia żadnego nowego hobby, nie udało mi się spełnić żadnych planów, marzeń, ani rozwinąć się intelektualnie w jakikolwiek sposób. Odpychanie dobrych ludzi i nietrafne otwieranie się przed złymi tylko pogłębiło moje użalanie się nad sobą.
Rodzice wypchnęli mnie z domu i wysłali na studia do innego miasta, by nie musieć patrzeć na swoje niemrawe dziecko. Oczywiście najpierw przyszło wielkie oświecenie. Moje problemy teraz znikną, bo przecież to moi rodzice mnie najbardziej ranili, to od nich się to wszystko zaczęło, to ich wina. Teraz to już tylko z górki, bo z litości opłacą mi mieszkanie przez kilka lat, po czym znajdę dobrą pracę, potem zasadzę drzewo, zbuduję dom, nabawię się potomka i moje życie będzie wypełnione szczęściem. Muszę jednak przyznać, że tak nie było. Pierwsze kilka tygodni na studiach wprawdzie wydawało się jak druga szansa na dobre życie, ale zawsze musi być jakieś ale. Nigdy nie zgadniecie. Depresja wcale nie znikła z mojego życia. Kiedy w końcu dotarło do mnie, że od jakiegoś czasu moje życie i zdrowie psychiczne jest w moich rękach i to co na początku wywołało u mnie depresję nie ma już na mnie aktywnego wpływu, a ja ciągle czuję się jak gówno, coś we mnie pękło. Kilka miesięcy picia alkoholu bez oporu, przypadkowego seksu, płakania nad swoim żałosnym bytem i wypierdalania ostatnich oszczędności w błoto później, siedzę w moim mieszkaniu, bez studiów, pracy i ambicji i myślę o tym jak bardzo mam przejebane. Najgorzej jest stać się tym, czego się boisz. Zawsze mi się wydawało, że przez to jak to mnie los nie potraktował w młodości, coś mi się od życia należy, ale nigdy nie dotarło do mnie, że nic nie przyjdzie samo i może warto coś zrobić w tym kierunku, a nie czekać na cud.
Moje życie jest w tej chwili całkowicie puste i ze szczerością, na którą rzadko się porywam, mogę przyznać, że absolutnie i do głębi się nienawidzę. Za zmarnowane lata, okazje, przyjaźnie, miłości, niewinność. Za odpychanie ludzi, którzy chcieli mi pomóc. Za krzywdzenie znajomych nieobecnością i obojętnością. Za dawanie zgody na traktowanie mnie jak człowieka drugiej kategorii przez ludzi, których należało kompletnie wyrzucić z mojego życia. Za to, że nie mam wystarczającej siły, by podnieść jakość swojego życia i walczyć o lepsze jutro, jakkolwiek banalnie to brzmi.
No cóż, kiedy osiągnęło się kompletne dno można już tylko na nim zostać i umrzeć lub spróbować ruszyć tył i podjąć próbę pięcia się w górę.
submitted by JaredPes to Polska [link] [comments]


2016.01.21 13:58 SoleWanderer Dziary narodowe. Polska z tatuaży patriotów - Konrad Oprzędek

Orzeł pod majtkami dumnie zadziera główkę, co symbolizuje niezłomność Polaków. Ewelina opowiada o nim tylko koleżankom, bo faceci mogliby się podniecać.
Daniel masuje się po Polsce, którą ma wytatuowaną na ramieniu. Polska trochę boli, bo dwa dni wcześniej kazał postawić ją w płomieniach i dodać żołnierza Armii Krajowej z karabinem. Za tatuaż zapłacił zasiłkiem dla bezrobotnych.
Chłopak wodzi smętnym wzrokiem za ludźmi, którzy biegają po galerii handlowej. Od kiedy stracił robotę w biurze, przychodzi tu codziennie. W domu ciągle czuje na sobie ojcowskie spojrzenie, które robi z niego nieudacznika i darmozjada, dlatego o dziewiątej wychodzi na miasto. Dwie-trzy godziny meandruje po ulicach Krakowa, a koło południa przysiada w galerii, żeby się ogrzać. Potem wraca do domu i rozsyła CV.
Chłopak przerywa, bo właśnie zauważył piękną brunetkę w tweedowym płaszczu i czarnych spodniach ze skóry.
Daniel od dziecka wiedział, że z ludźmi, którzy mają dość czasu i pieniędzy, by się stroić, lepiej nie krzyżować spojrzeń, bo skończy się to dla niego upokorzeniem. Wychował się w domu szewca i sprzątaczki, którzy powtarzali, że kto przyszedł na świat w dziurawych portkach, w takich umrze. Zmienili zdanie dopiero, gdy zobaczyli, że nawet ludzie skromniej żyjący od nich posyłają dzieci na studia. Nabrali nadziei, że wykształcenie wyrwie Daniela z zaklętego kręgu dziurawych portek, w którym ich rodzina tkwiła od pokoleń. Chłopak został magistrem marketingu. Nie znalazł pracy w zawodzie, więc trafił do biura firmy meblarskiej. Szef dał mu najniższą krajową, ale zapewnił, że lepsze życie zacznie się Danielowi, gdy kryzys minie. Tylko że zamiast tego firma splajtowała, a chłopak wylądował na bezrobociu. Jak wielu jego znajomych z uczelni.
Daniel znów zaczyna masować się po Polsce i wzdycha: - Kiedyś wystarczyło chwycić za karabin, żeby znaleźć się w elicie narodu. Teraz trzeba się w niej urodzić.
Młoda Polska prawicowa
Emigracja do dawnej Polski
Gdy Dominik Rozwał ma gorszy dzień, podwija rękaw bluzy i przygląda się małemu powstańcowi, którego wytatuował na przedramieniu. Dzieciak ma nie więcej niż 13 lat, a już dźwiga karabin. Co takie małolaty miały w głowach - zastanawia się 39-latek - że nie wymiękły podczas powstania warszawskiego.
Tatuaż zrobił sześć lat temu, gdy rzucił robotę w fabryce części samochodowych. Przepracował tam ponad pięć lat - na śmieciówkach. - Do tego szef tak dociskał psychicznie, że zrobił ze mnie kłębek nerwów - wspomina Rozwał. - W nocy nie spałem, miałem stany lękowe i drgawki. Skończyło się na psychotropach.
Dominik nie chciał wyjechać do Anglii, jak zrobiło wielu jego znajomych. Wolał emigrować do dawnej Polski. Na ławce w parku, gdy syn zasnął w wózku, otwierał książkę o drugiej wojnie. Przypominał sobie też o wujku, który walczył u Andersa, i o siostrze babci, która przez całą wojnę ukrywała w komórce młodą Żydówkę.
Teraz Dominik jest kontrolerem produkcji w fabryce hamulców, ma umowę o pracę i co miesiąc dostaje 2700 zł na rękę. Pensje jego i żony wystarczają, żeby utrzymać trzyosobową rodzinę. Tylko że gdy porównuje swoją pracę i tę, którą dawniej wykonywali Polacy, wychodzi mu, że jest na minusie. Bo w Peerelu, zdaniem Rozwała, robota nie zabierała ludziom całego czasu, po fajrancie mogli być mężami, żonami i rodzicami. A Dominik widuje żonę tylko w weekendy i święta. W dni powszednie wychodzi do fabryki, gdy Kasia jeszcze śpi, a wraca, kiedy jej już nie ma. Wieczorem też nie rozmawiają, bo zanim ona przyjdzie z pracy, on zasypia.
Tatuaż na przedramieniu przypomina mu o wielkości, której wokół siebie nie widzi. - Ten powstaniec, choć mały łebek, był wielki, bo pokazał charakter: poszedł na wojnę i narażał siebie dla innych - mówi. - Dzisiaj ciężko być wielkim. Nawet nie wiem, co musiałbym zrobić, żeby takim się poczuć. Mogę tylko harować, żeby opłacić rachunki, ale wtedy jestem szaraczkiem. Już pogodziłem się z tym, że o wielkości muszę zapomnieć. Ale inni nie zapomną. Widzę to po kilku kumplach z tatuażami patriotycznymi i po tysiącach ludzi, którzy co roku 11 listopada maszerują przez Warszawę.
Wyklęci i niesprowokowani. Uliczna lekcja patriotyzmu
Czas patriotów
Wychodzi do drugiego pokoju, żeby się przebrać, a jego żona mnie uspokaja: - Szymon to potulny misio, tylko łatwo się denerwuje.
Potulny misio ma 186 cm wzrostu i 91 kg wagi. Jego ciało jest tak wielkie, że mieści się na nim prawie cała historia męczeństwa narodu polskiego. Na ręce wytatuował sobie napis "1940 Katyń - 2010 Smoleńsk", na plecach - daty powstania listopadowego, styczniowego i warszawskiego, a na piersi - kotwicę Polski Walczącej.
Szymon prowadzi mnie na cmentarz Rakowicki w Krakowie, gdzie w długich rzędach białych grobów leżą legioniści. Często to jedyne miejsce, jakie przychodzi mu do głowy, gdy Paulina każe wziąć dzieciaki na spacer.
Jeśli macie dość nazioli plugawiących swoim hołdem pamięć pomordowanych dzieci z Woli, sybiraków i "leśnych" z AK, zawalczcie o serca i dusze
Szymon zna je od dzieciństwa. Jeszcze zanim usłyszał o nich w szkole, wkuwał je na polecenie ojca. Bo Henryk był synem żołnierza kampanii wrześniowej i nie wyobrażał sobie, że można być Polakiem, nie znając dat zrywów wolnościowych swoich przodków. Dlatego podsuwał Szymonowi czytanki o Traugucie, Chłopickim, Borze-Komorowskim, a potem z nich odpytywał. Karą za nieprawidłowe odpowiedzi był szlaban na grę w piłkę.
Historię męczeństwa Polaków Szymon wytatuował sobie po katastrofie w Smoleńsku. Wierzy w teorię o zamachu. Zaczął zakładać koszulki na ramiączkach, bo polubił sytuacje, gdy na widok jego dziar ludzie w autobusach poważnieją, jakby się go bali. Dzięki temu czuje się silny. Ale tylko na wiosnę i w lecie, bo gdy robi się zimno, musi zakryć tatuaże ubraniami.
Szymon jest dumny, że ma dwoje dzieci, żonę patriotkę i tatuaże. Ale jego zdaniem to za mało, żeby umrzeć jako dumny Polak. Marzy o własnym serwisie samochodowym, wybudowaniu domu i skrzyknięciu znajomych patriotów, którzy spotykaliby się co tydzień i gadali o Polsce. Chce, żeby jego dzieci widziały, jak coś tworzy.
W razie "W" - przeżyję. Preppersi przygotowani na każdą apokalipsę
W kolejkach
Marcin ma astmę, więc co kilka tygodni musi stanąć w kolejce do lekarza. Ale żeby mieć prawo do niej wejść, wcześniej musiał zająć miejsce w innym ogonku - do rejestracji na bezrobociu. Bo pracuje na czarno w sklepie internetowym i nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Urząd pracy o tym nie wie, dlatego co jakiś czas wzywa Marcina, żeby stawił się w kolejce - po skierowanie na rozmowę kwalifikacyjną do jakiejś firmy. Chłopak bierze świstek i idzie do pracodawcy, gdzie czeka już rządek bezrobotnych - po zaświadczenie o braku kwalifikacji. Gdy Gorączko je dostanie, musi jeszcze wrócić do kolejki w pośredniaku - do gabinetu urzędniczki, która odbierze od niego świstek.
W różnych kolejkach czeka już sześć lat, czyli całą dorosłość. Gdy tak opiera się o ściany gabinetów, urzędów i sekretariatów, myśli o powstańcu, który wykrwawia mu się na plecach.
Ziemowit Szczerek: Lemingi zapewnią światu pokój
Polska zaczęła wkurzać Marcina po katastrofie smoleńskiej. Nie myślał, że to zamach, raczej przesilenie, do którego musiało doprowadzić dziadowskie państwo. Wcześniej słuchał o nim setki razy, gdy media donosiły o firmach, które upadały przez błędy urzędników skarbowych. O świeżo zbudowanych drogach, które kończyły się w szczerym polu. O przedsiębiorstwach, które były prywatyzowane za grosze, bo wszyscy zgodnie twierdzili, że w rękach państwa i tak by splajtowały. Słyszał, ale nie przejmował się dziadowską Polską. Aż do 10 kwietnia 2010 roku. Wtedy odkrył prawicowy internet. Felietony o potrzebie przeorania państwa i zbudowania go na nowo mieszały się tam z esejami o Piłsudskim, powstaniu warszawskim i żołnierzach wyklętych. Utknął w tych tekstach na długie lata i nadrabiał zaległości. Ze szkoły, bo jako uczeń jeszcze nie miał głowy do historii. I z domu: - Mój tata jest hydraulikiem, mama kucharką, a prości ludzie w starszym pokoleniu nic o historii nie wiedzą i nie mogą zaszczepić dzieciom patriotyzmu.
Gdy zrobił tatuaż, miał opory, żeby pójść na basen, ściągnąć koszulkę i pokazać krwawiącego powstańca. Bał się, że ludzie będą patrzeć na niego jak na oszołoma. Teraz już się nie boi. - Bo naród się obudził, patriotów jest coraz więcej - mówi. - Od ostatnich wyborów czuję się w Polsce całkiem nieźle. Nie chcę zapeszać, ale teraz nawet nie wzywają mnie do urzędu pracy, żebym odstał swoje w kolejkach. Może wreszcie Polska zmusi takich szefów jak mój do płacenia pracownikom ubezpieczenia. I pozwoli nam żyć.
Laski chcą dotknąć dziary
Z okna widzi dwóch "zielonych ludzików". Omiatając ulicę spojrzeniem, upewniają się, że jest bezpiecznie. Potem przechodzą pod mur kamienicy spod piątki. Przewieszają kałachy przez ramię, ściągają hełmy i kominiarki, żeby zapalić szlugi. Wojtek szybko wyciąga z szafy pistolet maszynowy Sten, kultową broń powstańców warszawskich, otwiera okno i oddaje do ludzików serię strzałów. Trafia, ale czuje niedosyt. Bierze z kuchni nóż, wybiega na ulicę, żeby poderżnąć trupom gardła.
Ten krwawy sen to ślad, jaki w głowie Wojtka Szlachetki zostawili Rosjanie, zajmując Krym. Pomyślał wtedy, że "zielone ludziki" nie poprzestaną na Ukrainie, pójdą dalej - na Litwę, Łotwę, Estonię, a w końcu dotrą do Polski. Zaczął więc czytać o walkach, które polscy partyzanci toczyli z okupantami. Zapisał się na kurs strzelecki i wytatuował na łydce kotwicę Polski Walczącej.
Już od maleńkości w Polsce przesiąkamy skrajnie nieprawdziwym obrazem wojny - romantycznej, młodzieńczej przygody
Wojtek ma żal do swoich dziadków, bo nie chcieli mu opowiadać o wojnie. Podejrzewa, że zamiast wykorzystać szansę na bohaterstwo, jaką daje okupacja, orali pole, karmili kury i doili krowy. Na swoje podobieństwo ulepili jego rodziców, którzy zamiast sprzeciwiać się komunie, pokornie podbijali kartę - ojciec w stolarni, a matka w zakładzie fryzjerskim. Dla Wojtka umieranie za ojczyznę jest ważniejsze niż życie. Twierdzi, że gdyby dostał szansę na przelewanie krwi za Polskę, umiałby ją wykorzystać. Ani chwili nie wahałby się z rzuceniem posady agenta nieruchomości.
Pensja starcza mu na wynajem kawalerki w Krakowie, koszule z modnych sieciówek, steki z najlepszej wołowiny, wakacje w Hiszpanii i balowanie w weekendy na mieście. Uważa, że żyje w dostatku, ale nie czuje, że coś od niego w świecie zależy ani że coś po nim zostanie. Gdy się zastanawia, jak naznaczyć sobą świat, do głowy przychodzi mu scena ze snu, w którym patroszy "zielone ludziki".
Od kiedy Wojtek jest prawdziwym mężczyzną, o wiele rzadziej ściele łóżko.
1600 brutto i potęga PiS-owskiej propagandy
Tam, gdzie każdy Polak się zaczyna
Orzełka Eweliny nikt z obcych nie zobaczy, bo schowała go pod majtkami. - Miałam wątpliwości, czy jeśli wytatuuję go koło pachwiny, nie sprofanuję godła Polski, ale potem pomyślałam, że to miejsce u kobiety jest jakoś święte, bo każdy Polak tam się zaczyna - uśmiecha się 21-letnia studentka. - Chciałam, żeby orzełek był tylko dla oczu mojego chłopaka. Maciek poczuł się tym wyróżniony, ale i tak później odszedł do innej.
Orzeł pod majtkami dumnie zadziera główkę, co symbolizuje niezłomność Polaków. Ewelina opowiada o nim tylko koleżankom, bo faceci mogliby się podniecać. Twierdzi, że dzisiaj mężczyznom wzrasta poziom testosteronu, dlatego trudno jej znaleźć chłopaka, który już na pierwszej randce nie proponowałby "wjazdu na chatę". A najbardziej niecierpliwi są faceci z tatuażami patriotycznymi.
Ewelina wyciąga z szafki zdjęcie, na którym dziadek Jan wtula się w babcię Jadwigę. Już wtedy cierpiał na demencję. Zapominał, jak to było, gdy walczył w AK i gdy siedział u komunistów w więzieniu. Pewnie zdrowo dostał w skórę, domyśla się Ewelina, widział krwawe sceny, ale na starość prawie o wszystkim zapominał. Została mu tylko miłość.
Ewelina szuka stowarzyszenia, do którego mogłaby się zapisać i działać na rzecz zniesienia umów śmieciowych. Wyobraża to sobie tak: ktoś stworzy projekt ustawy, inny skonsultuje z ekspertami, ona i jej podobni będą zbierać podpisy na ulicach i w internecie, a potem wyślą to politykom.
submitted by SoleWanderer to Polska [link] [comments]


»̯̆✿Moja miłość.....Joe Dolan »̯̆✿ Chris Rea And You My Love ' A ty, moja miłości ' ♥♫ Akcent - Nie Potrzebne Nam Wielkie Pieniądze (1994) Moja miłość- Jacek Silski Tomás: 'Miłość nigdy nie musi prosić o przebaczenie'  Moja nadzieja NAPISY PL nigdzie nie znajdziesz Michael Bublé & Laura Pausini - You'll Never Find

'Chciałbym nigdy cię nie poznać': Zanim kładłem się do ...

  1. »̯̆✿Moja miłość.....Joe Dolan »̯̆✿
  2. Chris Rea And You My Love ' A ty, moja miłości ' ♥♫
  3. Akcent - Nie Potrzebne Nam Wielkie Pieniądze (1994)
  4. Moja miłość- Jacek Silski
  5. Tomás: 'Miłość nigdy nie musi prosić o przebaczenie' Moja nadzieja NAPISY PL
  6. nigdzie nie znajdziesz
  7. Michael Bublé & Laura Pausini - You'll Never Find

50+ videos Play all Mix - Akcent - Nie Potrzebne Nam Wielkie Pieniądze (1994) YouTube Akcent - Ostatni Most - Official Video 1996 - Duration: 5:12. AKCENT - Oficjalny 1,362,111 views Panowie ubrałam Waszą piosenkę :) nigdzie nie znajdę takich jak Wy...bo liczy się to co jest w środku,a tam jest Wasze Nasze piękno i bogactwo. Miłości nasze zawsze są w nas , bo choć dalekie nigdy nie odeszły. Zostają w duszy jak cierń lub kwiat... MEDJUGORIE - objawienie Matki Bożej Mirjanie 2 stycznia 2020 - PRZESŁANIE KRÓLOWEJ POKOJU - Duration: 7:22. PRZEZ MARYJĘ DO JEZUSA bo KTÓŻ JAK BÓG 150,149 views Moja miłość jest tak wysoko jak ptaki a niebie i potrzebuję Cię Moja miłość będzie trwać do dnia mojej śmierci bo potrzebuję Cię Nigdy nie powiem nie miłości którą znam ... Nie śpię dzisiaj, Może nigdy nie będę, Grzechy przeszłości nadeszły, Spójrz, jak się razem rozsiadły. Moja słodka miłości, Jesteś przyczyną tego wszystkiego.♥♫ Nigdy nie znajdziesz, tak długo jak żyjesz Kogoś kto kocha Cie ofiarnie tak jak ja Nigdy nie znajdziesz, nie ważne gdzie szukasz Kogoś kto troszczy się o Ciebie tak jak ja Whoa, nie chwalę ...